Wymiana młodzieży- Portugalia/Braga 30 październik – 4 listopad 2012

Dnia 29 października o godz 11.00 z Łążka rozpoczęliśmy naszą 4 ‘Comeniusową „ podróż do Portugalii. Wyruszyliśmy busem do Warszawy gdzie o 6.30 byliśmy już na pokładzie samolotu do Frankfurtu. Z Frankfurtu do Lizbony już dzieliło nas niewiele o godz. 11.30 przywitał nas kraj pełen słońca i pięknych krajobrazów.
I oto dotarliśmy do kraju „GDZIE KOŃCZY SIĘ LĄD A ZACZYNA MORZE”.
Pierwszy dzień to oczywiście Lizbona. Stolica przywitała nas upałem w porównaniu z temperaturą, jaką pożegnała nas Warszawa.
Po wyjściu z lotniska widzieliśmy kolaż wszystkiego : czerwono ziemne skały, kaktusy, palmy, mokradła otaczające lotnisko. Budynki pokryte typowymi dla Portugalii azulejos, tzn. ceramicznymi płytkami barwy niebieskiej, z których przemyślnie układa się obrazy dużych rozmiarów. Uczestników naszej wyprawy bardziej interesowały drzewka z dojrzewającymi pomarańczami, rosnące obok stacji, niż muzeum wina.
Każdy drobny szczegół miasta był tak zachwycający, że chciałoby się zobaczyć wszystko, pochłonąć go wzrokiem. A czas nam uciekał , mieliśmy go już nie wiele, trzeba było przecież jeszcze dotrzeć do Bragi, miejscowości oddalonej 3,5 godziny pociągiem. Lisboa e boa – dosłownie znaczy: jest piękna – i dla nas też taka jest.
Mimo bardzo krótkiego czasu jaki spędziliśmy w tym mieście mieliśmy możliwość przekonać się, że Lizbona, to pięknie położona stolica Portugalii, zachwycająca przybyszów z całego świata. To właśnie stąd żeglarze rozpoczynali swoje wyprawy w erze wielkich odkryć geograficznych. Dziś zachwyca szczególnie niezwykłą atmosferą panującą w ciasnych uliczkach starego miasta. Nie ma w Europie większego oceanarium i wiszącego mostu, knajpek w których słucha się fado i równie klimatycznych miejsc, gdzie można napić się pysznej kawy.
Największą atrakcją jest tu niewątpliwie Ocean Atlantycki, jakże różny od naszego Bałtyku. Oczekując na pociąg nie marnowaliśmy chwili udaliśmy się autobusem później pociągiem do jednej z najpiękniejszej plaży Lizbony – Cascais. W drodze na plażę przez okna autobusu odkrywaliśmy charakterystyczne znaki Paryża – łuk triumfalny i katedrę do złudzenia przypominającą Notre Dame. Jednak oryginalny charakter miasta nie pozwalał nam zapomnieć, że nie jesteśmy we Francji, ani nigdzie indziej tylko w Portugalii. Podziwialiśmy tego dnia dzielnice Lizbony, labirynty stromych, brukowanych uliczek , gdzie życie toczyło się wolno, a w górze ponad głowami wisiało suszące się pranie.
Ominęliśmy typowe turystyczne budowle i znaleźliśmy się na przepięknej piaszczystej plaży.
Cascais było miejscem letniego wypoczynku króla Ludwika I, także bogaci lizbończycy budowali tu wille. Pięknie wyglądają tu kolorowe rybackie łodzie w zatoce. Nadal uprawia się tu rybołówstwo, a na nabrzeżu można kupić świeże ryby bezpośrednio od rybaków. My tego dnia mogliśmy jedynie chwilę się popluskac zrobić parę niezapomnianych zdjęć i udać się w dalsza podróż aby dotrzeć do naszych rodzin przed północą. Ciężko było pozostawić cudowne widoki i zapierający dech w piersiach ocean ale musieliśmy odebrać nasze bagaże z lotniska i udać się do naszego miejsca docelowego.
Wieczorem 7.06 wyruszylismy ze stolicy do Bragi na godz. 11.05 dotarliśmy do celu. Z Cascais udalismy się na Gare do Oriente (Dworzec Oriente) aby „ złapać pociąg do Bragi. Tu podziwialiśmy przepiękny budynek ze szkieletowym zadaszeniem z białej stali. Dowiedzieliśmy się, że Portugalczycy zbudowali stację Oriente z myślą o dogodnej obsłudze wystawy EXPO w 1998 roku. Budowa trwała pięć lat. Z betonu, szkła i stali powstał ogromny węzeł komunikacyjny, zaprojektowany przez hiszpańskiego inżyniera i architekta Santiago Calatrava. Stacja Oriente nie traci uroku także nocą. Zmienia się w świecącą pajęczynę, do której prowadzą przerzucone nad ulicą przezroczyste kładki.
O godzinie 11.05 byliśmy już w Bradze. O 24.00 już w łóżkach wykończeni 24 godzinną podróżą.
W środę 31 października 2012 roku już od samego rana rozpoczęliśmy realizację naszego programu. O godz. 8.30 po raz pierwszy zobaczyliśmy zaprzyjaźnioną szkołę tę znana do tej pory jedynie ze zdjęć i prezentacji. Przywitano nas bardzo miło i serdecznie ale czas gonił więc uczniowie musieli bardzo szybko udać się na warsztaty dotyczące kultury celtyckiej a nauczycie na spotkanie koordynatorów. Oba spotkania były bardzo owocne uczniowie wykonali wspaniałe mozaiki na płytkach a nauczyciele realizowali zadania zgodnie z programem napisanym w 2009 roku, omawiali dalszą współpracę a także kolejne mobilności. Zwiedziliśmy szkołę i po lunchu udaliśmy się do Muzeum Kultury Celtyckiej. Kolejny etap to zwiedzanie jednej ze szkół podstawowych i przedszkola w Briteiros. Końcowy punkt programu to udanie się do miejsca zwanego; Citânia de Briteiros – a jest to stanowisko archeologiczne w Portugalii, około 15 kilometrów na północny wschód od miasta Guimarães gdzie odkryto pozostałości starożytnej celtyckiej osady, wzniesionej około 300 roku p.n.e. i aż do 20 roku n.e. stawiającej opór najazdom Rzymian. Dowiedzieliśmy się, że na terenie wykopalisk znajduje się ponad 150 zabudowań, z których niektóre zrekonstruowano. Większość budynków była wznoszona na planie koła, jednak istniały tu też budowle prostokątne. Imponujące znalezisko archeologiczne. Można było przez chwilkę spacerować po brukowanych uliczkach tego starego miasteczka, spoglądać na ich systemy odwodnienia, czy też łaźnie publiczną ale tylko przez chwilę, gdyż robiło się późno a rodzice już czekali na naszych uczniów przed szkołą.
Czwartek 1 listopada 2012 roku spędziliśmy zwiedzając pobliskie miejscowości. Ochrona środowiska to jeden z głównych celów projektu realizowanego w naszej szkole wspólnie z 7 krajami więc dlatego pierwszym punktem całodniowego wyjazdu był Park Narodowy Peneda-Gerês (znany również jako Gerês – jedyny park narodowy wPortugalii (wśród wielu rezerwatów przyrody, parków przyrody, pomników przyrody i obszarów chronionego krajobrazu). Dowiedzieliśmy się, że park został utworzony ze względu na zainteresowanie państwowej i międzynarodowej społeczności naukowej, celem ochrony ziemi, wody, flory (na terenie parku można znaleźćendemiczne gatunki liliowatych i paprotników), fauny i krajobrazu, zachowania tych wartości dla ludzkości i zasobów naturalnych. Kolejny punkt programu to; ‘pieczenie chleba’. Wszyscy uczestnicy brali udział w warsztatach ucząc się jak kiedyś pieczono chleb i piekąc go samemu. Od kolby kukurydzy po ciepły kukurydziany chlebek nasączony sokiem z pomarańczy zerwanych z nieopodal rosnącego drzewa. O 15.30 byliśmy już w Ponte de Lima – miejscowości położonej w dystrykcie Viana do Castelo nad rzeką Limą. Jest to jedna z najstarszych portugalskichmiejscowości, założona przez Rzymian jako osada przy drodze łączącej Bragę na południu z Compostelą i Lugo napółnocy. Atrakcją turystyczną gminy są wiejskie okolice Ponte de Lima, w których znajduje się wiele wspaniałych dworów reprezentujących portugalski barok. A o 16.30 zatrzymaliśmy się w Viana do Castelo w miejscowości, leżącej w dystrykcie Viana do Castelo, w regionie Północ w podregionie Minho-Lima aby przez parę minut móc podziwiać wybrzeża morskie. Parę szybkich zdjęć i czas na powrót aby wypocząć na kolejny dzień.
2 listopada piątek 2012 rozpoczął się warsztatami dla uczniów i spotkaniem koordynatorów dla nauczycieli. Po trudnym spotkaniu koordynatorzy zasadzili „Kasztana- Comeniusa”- drzewko kasztana symbolizujące przyjaźń i jedność, uczniowie sadzili rozmaryn. Pogoda tego dnia nie dopisywała więc zmoknięci udaliśmy się na salę gimnastyczna gdzie młodzież wszystkich krajów grała w typowe portugalskie gry. Resztę dnia już spędziliśmy poza szkołą. Zatrzymaliśmy się na wzgórzu, na dużym parkingu, koło kościoła Bom Jesus do Monte. Kościół jest koleją świątynią, jaką wybudowano w tym miejscu. Jednak największą atrakcją tego miejsca są słynne schody, a dowiedzieliśmy się, że było to tak. Samo wzgórze z kościołem położone jest kilka kilometrów od Bragi – duchowej stolicy Portugalii. Kościołów było i jest tam wiele, więc ten jeden cieszył się małym zainteresowaniem wiernych. Więc na początku XVIII wieku arcybiskup Bragi wysunął ideę wybudowania do świątyni barokowych schodów. Znajdują się na nich fontanny, kapliczki i wiele innych elementów architektonicznych. Obecnie to miejsce przyciąga tłumy turystów i jest naprawdę wspaniałym miejscem. Estádio Municipal de Braga –stadion piłkarski w Bradze to kolejne miejsce do którego udaliśmy się tego dnia . Ciekawostką jest fakt, że posiada tylko dwie wysokie trybuny. Z pozostałych stron nie zostały takowe postawione – za jedną bramką znajduje się pusta przestrzeń, za drugą zaś lita skała. Był jedną z aren piłkarskich Mistrzostw Europy 2004.Projektantem stadionu jest Portugalczyk Eduardo Souto de Moura, który został nagrodzony w 2011 roku Nagrodą Pritzkera. Stadion zbudowano z ponad miliona ton skał, które najpierw wysadzono, a później przemielono na cement, z którego wykonano projekt stadionu. I ostatnie miejsce tego dnia które zobaczyliśmy to Braga – jedno z najstarszych miast w Portugalii o ponad 2000-letniej historii oraz jedno z najstarszych miast chrześcijańskich na świecie. Założone w czasach rzymskich jakoBracara Augusta. Z dnia na dzień coraz więcej wiedzieliśmy o Bradze. Wiemy dzięki nauczycielom portugalskim i rodzinom u których przebywali uczniowie, że Braga do dziś pozostała centrum religijnym kraju. Co roku przyjeżdżają tu tysiące wiernych, aby uczestniczyć w obchodach świąt wielkanocnych – przy światłach pochodni, zakapturzeni pokutnicy idą w procesji przez centrum miasta. Przedmieścia Bragi słyną z wielu pięknych budowli sakralnych, takich jak Sanktuarium Bom Jesus do Monte, będący jedną z najbardziej wymyślnych konstrukcji barokowych w Portugalii. Podczas całego naszego pobytu czuliśmy tę specyficzna atmosferę religijną. Kilka szybkich zdjęć i powrót do naszych miejsc noclegowych.
3 listopada 2012 sobota to już ostatni dzień pobytu w Portugalii. O godz. 9.30 już jesteśmy w Guimarães, w mieście często określanym mianem kolebki Portugalii. Położone jest w północnej części kraju w podregionie Ave. Miasto założone zostało przez pierwszego hrabiego Portugalii – Vimara Peres. Od jego imienia powstała nazwaVimaranes. Guimaraes było pierwszą stolicą kraju. Zwiedziliśmy historyczne centrum, urokliwe uliczki i udaliśmy się do Vila do Conde miejscowości leżącej w dystrykcie Porto, w regionie Północ aby zobaczyć replikę statku z XVI wieku. Ostatnim punktem w którym zatrzymaliśmy się było Porto. Wzgórza Porto rozciągają się ponad rzeką Douro, u której wybrzeży koncentruje się życie miasta. Na uwagę zasługują szczególnie południowe brzegi rzeki, gdzie już od stuleci kwitnie przemysł winny. Od 1820 r. wytwarzane jest tu jedno z najwspanialszych słodkich win w Europie, noszące tę samą nazwę co miejscowość, czyli: porto. Nawet tak niepozorne elementy infrastruktury miejskiej Porto, jak np. dworzec kolejowy, mogą zachwycić nasze oczy niezwykłym pięknem zdobień, szczególnie ścianami wyłożonymi słynnymi portugalskimi azulejos. Jednak nam to nie było dane musieliśmy wracać aby pożegnać się z rodzinami i podziękować im za gościnność- robiło się późno. Kolejnego dnia pobudka była zaplanowana na godz. 4.00 rano gdyż o 6.07 mieliśmy już pociąg z Bragi do Lizbony.
W niedzielę 4 listopada 2012 roku o godzinie 11.00 byliśmy już na lotnisku miasta o bogatej historii, której echa pobrzmiewają jeszcze dziś pośród murów wspaniałych zabytków. Wiemy teraz, że Lizbona ma nie tylko zachwycającą przeszłość, ale także współczesność. Cudownie było gdzieś w biegu dostrzec życie tutejszych mieszkańców które koncentruje się za dnia w uroczych kawiarenkach ulokowanych przy głównych placach miasta. Prawdziwe jednak oblicze Lizbony mówiono nam, można poznać dopiero późnym wieczorem, kiedy to miasta rozbłyska tysiącami świateł, gdy w barach winnych zaczyna się gwar a z otwartych okien restauracji zaczynają wypływać powolne, pełne melancholii dźwięki fado. Nam się już nie udało dostrzec, o godz.13.30 wylatywaliśmy do Amsterdamu, aby później o godz.19.30 ‘złapać’ samolot do Warszawy. Mamy jednak nadzieję, że pewnego dnia wszystkim nam się to uda. Pewien Portugalczyk powiedział nam, że zanim jednak rozpoczniemy zwiedzanie musimy wiedzieć, iż miasto, w którym byliśmy, powstało dzięki niezwykłemu spotkaniu pewnej legendarnej pary: Odyseusza i Kalipso. Owa nimfa z żalu po odejściu ukochanego przemieniła się w węża, z którego splotów powstało siedem lizbońskich wzgórz.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *