Wymiana młodzieży- Szwecja/Ludvika 12-16 wrzesień 2012

Relacja z wizyty ze Szwecji
12 września 2012r. tuż po północy wyruszyliśmy busem z Tarnobrzega na lotnisko Okęcie w Warszawie by stamtąd udać się do Szwecji, kolejnego państwa na mapie projektu Comenius. Po załatwieniu niezbędnych formalności na lotnisku znaleźliśmy się na pokładzie samolotu by punktualnie o 8.00 wystartować ku niebiosom. Szwecja to kraj, który leży najbliżej Polski spośród krajów biorących udział w naszym projekcie stąd nasz lot trwał tylko 1 godzinę i 20 minut. Już z okien samolotu będąc nad szwedzką ziemią podziwialiśmy uroki tego kraju, który dopiero miał odsłonić przed nami wiele tajemnic. Nikt z nas wcześniej nie był w Szwecji więc był to dla nas kraj dziewiczy do tej pory znany z historii, literatury, mediów i opowieści ludzi, którzy tu już byli. Sztokholm przywitał nas piękną, słoneczną pogodą. Po odebraniu bagaży udaliśmy się na terminal 5 by tam poczekać na pozostałych uczestników naszego projektu. My przylecieliśmy jako pierwsi więc był czas na zwiedzanie lotniska, wspólne rozmowy i rozmyślania na temat jaka ta Szwecja jest? Czym nas zaskoczy? Czy po tym kilkudniowym pobycie będziemy bogatsi o nowe doświadczenia i obserwacje? W naszych głowach rodziło się wiele pytań…
2 godziny po nas wylądowali przyjaciele z Turcji następnie Bułgarzy i Francuzi. Większość z nich poznaliśmy u nas w Polsce podczas mroźnej na zewnątrz ale jakże gorącej w naszych sercach wizyty w Gorzycach w lutym tego roku. Rozmowom i wspomnieniom nie było końca. Czas biegł bardzo szybko i nawet nie spostrzegliśmy jak pojawili się przyjaciele z Portugalii i Słowenii. Gdy Hiszpanie jako ostatni postawili stopy na szwedzkiej ziemi był to znak aby udać się do autokaru, który zabrał nas do Ludviki miasta oddalonego o 220km od Sztokholmu. Tam czekali już na nas uczniowie wraz z rodzinami oraz koordynator projektu Mohammed Maldi. Podróż ze Sztokholmu upłynęła nam na podziwianiu zza szyb autokaru uroków Szwecji. Niezmierzona ilość lasów, jezior, rzek gdzieniegdzie poprzerywanych malowniczo położonymi wioskami i miasteczkami sprawiły, że rozmowy wewnątrz autokaru ucichły a prawie każdy chwycił za aparat lub kamerę by choć przez kilka sekund uchwycić obraz jaki się przed nami malował. Około 19.00 dotarliśmy na główny rynek w Ludvice gdzie czekali już na nas siostry i bracia ze Szwecji. Ludvika położona jest nad jeziorem Vasman w regionie Dalarna. Gorące powitania i uściski, miłe gesty i słowa sprawiły, że nawet lekki deszczyk, który nagle się pojawił nie był w stanie ostudzić emocji jakie towarzyszyły nam tego wieczoru. Nasi uczniowie udali się do swoich kolegów a my do hotelu by się rozpakować i odpocząć po podróży. Zmęczeni ale i szczęśliwi udaliśmy się do swoich pokoi by nabrać sił na kolejny dzień.
W czwartek 13 września punktualnie o 8.00 przybywamy do szkoły ABB Industriagimnazjum . Tu w jednej z sal odbyło się uroczyste powitanie przez Dyrektora szkoły. Podczas krótkiego wykładu, który wygłosił dowiedzieliśmy się o najważniejszych faktach z historii Szwecji, poznaliśmy obyczaje panujące w tym kraju a także przybliżył nam drogę jaką Szwecja pokonała na przestrzeni lat by stać się jedną z potęg gospodarczych w Europie jak i na świecie. Trzeba przyznać, że Szwecja mimo, że mieszka w niej dużo mniej ludzi niż np. w Polsce(ok. 9 mln) to jest krajem wyjątkowo pracowitym i płodnym w wielu dziedzinach życia. Któż z nas nie zna takich marek jak Volvo, Saab, Scania, Ericsson, Electrolux, Skanska, Ikea, Husqvarna czy też nie zna słynnej szwedzkiej blachy. To ze Szwecji pochodzi zespół Abba, Roxette czy Europe, który swoim przebojem „The Final Coundtown” podbił cały świat. Mnogość zespołów muzycznych z gatunków pop, rock czy heavy metalu budzi nasz podziw. To ze Szwecji pochodzi słynny reżyser filmowy Ingmar Bergman .Każdy z nas w dzieciństwie spotkał się na pewno z literaturą dziecięcą takich autorów jak Astrid Lindgren(„Dzieci z Bullerbyn” czy” Pipi pończoszanka”) czy Selmy Lagerlof. W Szwecji urodził się również Alfred Nobel, którego zna chyba cały świat.
Po tym krótkim ale jakże ciekawym i barwnie wygłoszonym wykładzie nadszedł czas na zajęcia dla uczniów a nauczyciele przystąpili do pracy nad dalszą częścią projektu. Po tych zajęciach przyszedł czas na odwiedziny firmy ABB, która jest głównym pracodawcą w tym miasteczku. ABB (Asea Brown Boveri Group Ltd.) – międzynarodowy koncern, działający m.in. w branży automatyki i energetyki, producent aparatury rozdzielczej wysokich, średnich i niskich napięć, transformatorów rozdzielczych, aparatury elektrycznej oraz stacji i systemów elektroenergetycznych. Po wizycie udaliśmy się do restauracji mieszczącej się wewnątrz firmy by zjeść lunch. Kolejnym naszym krokiem była wizyta w hali sportowej w której na co dzień mają zajęcia sportowe uczniowie miejscowej szkoły. Tam podzieleni na 4 zespoły zagraliśmy krótki turniej w floorball gra, która w Polsce jest bardziej znana pod nazwą Unihokej. Po tej dawce energii dla ciała przyszedł znów czas by przyjąć coś dla ducha. Wróciliśmy do szkoły by znów wysłuchać bardzo ciekawego wykładu na temat czystego środowiska i roli człowieka w tym a temat brzmiał „ „.To był ostatni punkt dzisiejszego dnia. Uczniowie udali się do swoich kolegów a my na kolację i do hotelu.
Piątek 14 września to przede wszystkim wycieczka do Sztokholmu. Pogoda trochę się pogorszyła. Deszcz i wiatr przypomniał nam, że jesteśmy w Skandynawii na północy Europy. W czasie podróży Do stolicy Szwecji znów mieliśmy okazję podziwiać przyrodę i uroki tego kraju. Wiele obrazków widzianych zza szyb autokaru były niczym najpiękniejsze widokówki. Śliczny kraj a najlepsze dopiero przed nami. Oprócz zwiedzania samego Sztokholmu mieliśmy również okazję zwiedzić muzeum okrętu Waza. Okręt wojenny „Vasa” został zbudowany w Sztokholmie na rozkaz króla Gustawa II Adolfa. Prace nadzorował budowniczy okrętów Henrik Hybertsson. Przy budowie okrętu, która trwała ok. 2 lat, pracowało czterystu ludzi. Statek posiadał 3 maszty, mógł rozwinąć 10 żagli, mierzył 52 m od topu masztu do kilu oraz 69 m od dzioba do rufy i ważył 1200 ton. Nazwę „Vasa” otrzymał na cześć panującej dynastii. Miał być jednym z najważniejszych okrętów szwedzkiej floty wojennej, liczącej wówczas ok. 20 jednostek. Wyposażony został w 64 działa.10 sierpnia 1628 okręt „Vasa” wypłynął z portu w Sztokholmie. Przy wyjściu z portu w wyniku gwałtownego porywu wiatru przechylił się, lecz odzyskał równowagę. Po drugim uderzeniu przechylił się na bok, a przez otwarte luki do środka wdarła się woda. Okręt zatonął, zabierając na dno ok. 30 ludzi ze stu pięćdziesięcioosobowej załogi. Na początku lat 50. XX w. prywatny badacz Anders Franzén rozpoczął poszukiwania okrętu. Jego wrak zlokalizował w 1956r. W latach 1987–1990 dla wydobytego i poddanego konserwacji okrętu zbudowano specjalne muzeum. Okręt „Vasa” udało się zrekonstruować w 95 procentach. Jego kadłub zachował się w całości, ale musiano do niego dopasować 13 500 znalezionych luźnych elementów. W muzeum odtworzono dla zwiedzających górny pokład działowy i kajutę admiralską. Zwykli marynarze i żołnierze jedli i spali na pokładzie, pomiędzy działami. Spośród znalezionych przedmiotów eksponowane są m. in. drewniane łyżki i talerze marynarzy, oficerska zastawa z cyny i gliny, sprzęt medyczny, komplet do gry w tryktraka, oraz monety i inne rzeczy osobistego użytku. Kopie niektórych z nich można kupić w muzealnym sklepie z pamiątkami. Ogrom i wielkość tego okrętu budzi podziw i szacunek dla konstruktorów i wykonawców. Naprawdę warto było to muzeum odwiedzić. Po całym dniu spędzonym w Sztokholmie przyszedł czas na kupienie kilku pamiątek po czym nastąpił powrót do Ludviki.
Sobota 15 września znów nas przywitała pięknym słońcem. Pogoda miała dziś ogromne znaczenie gdyż wyruszaliśmy 200km na północ od Ludviki. Nasz gospodarz Mohamed tuż po tym jak autokar ruszył powiedział wszystkim uczestnikom by nikt absolutnie nie spał tylko namawiał do podziwiania widoków jakie miały roztaczać się przed nami. Miał rację. Cudowna pogoda i ten krajobraz sprawił, że długo o nich nie zapomnimy. Oprócz lasów, rzek i jezior podziwialiśmy niesamowite masywy górskie. Dla nas było to jak przebywanie na mazurach i w Bieszczadach jednocześnie. Do tego dochodzi czyste powietrze. Dzisiejszy dzień miał nam pokazać to czym Szwecja wyróżnia się spośród innych krajów Europy.
Zimna, odległa (za morzem) i droga – takie oto stereotypy krążą w świadomości Polaków. Zawierają jednak tylko część prawdy. Mimo, że Szwecja to nasz najbliższy zamorski sąsiad, oddzielony wodami Bałtyku o niespełna kilkaset kilometrów od polskiego wybrzeża, to nasza wiedza o niej jest dość skąpa. A szkoda, bo jest to kraj wielkich możliwości, wciąż niedoceniany przez polskich turystów. To prawdziwy raj dla miłośników dzikiej, nieujarzmionej przyrody, dla wielbicieli ciszy, spokoju i przebywania w niedostępnych leśnych ostępach w otoczeniu krystalicznie czystych jezior i rzek. Warto tu wspomnieć o niepisanym, ale jakże ważnym prawie obowiązującym w Szwecji, prawie o powszechnym dostępie do natury. Ten nieformalny zbiór postanowień pozwala każdemu na dowolne użytkowanie i wykorzystywanie ale w taki sposób, aby nie wyrządzać żadnych szkód temu środowisku oraz nie zakłócać spokoju i prywatności innych obywateli. Nie istnieją żadne oficjalne przepisy określające, co wolno a czego nie. Każdy sam powinien dowiedzieć się, jakie zachowania obowiązują na danym obszarze. Trzeba pamiętać, iż Szwedzi problematykę ochrony środowiska traktują bardzo poważnie
Zwolennicy aktywnego wypoczynku poczują się tu jak w domu – Szwecja, podobnie zresztą jak cała Skandynawia, to „mekka” rowerzystów, kajakarzy, wędkarzy i myśliwych z niemal całej Europy. Zdrowy model życia jest tu niezwykle popularny już od wielu lat, co sprawia, że Szwedzi to naród witalny, wysportowany i długowieczny. Szwedzi są niezwykle przyjaźni i gościnni. Turyści zawsze są tu mile widziani, ich opinie i przekonania, mimo, że nieraz budzą zdziwienie, to nigdy nie są wyśmiewane czy potępiane. Mimo dużego przywiązania do narodowych tradycji i historii są bardzo otwarci i tolerancyjni.
Nasz zamorski sąsiad to kraj lasów i jezior. Dość powiedzieć, iż w samej tylko części środkowopółnocnej jest ich około 96 000. Niektóre z nich to małe kilkuhektarowe zbiorniki, podczas gdy inne łączą się w długie łańcuchy wodne, tworząc w ten sposób prawdziwe śródlądowe oceany, które swą powierzchnią wielokrotnie przewyższają mazurskie Śniardwy. To niespotykane gdzie indziej bogactwo wód – dzieło cofającego się lodowca – sprawia, że Szwecja to prawdziwa gratka dla zwolenników wszelkich sportów wodnych, począwszy od wędkarzy, poprzez nurków, a kończąc na motorowodniakach. Południe i południowy zachód kraju to w większości płaskie i mocno zalesione tereny, które przez wiele lat pozostawały pod panowaniem Duńczyków. Ulokowane są tutaj historyczne miasta, takie jak Malmö czy Göteborg, które przyciągają turystów licznymi zabytkami i niepowtarzalnym klimatem.
W pobliżu południowo wschodniego wybrzeża leżą wyspy Olandia i Gotlandia – najbardziej popularne tereny wypoczynkowe kraju, które szczególnie w okresie letnim są odwiedzane przez nieprzebrane rzesze turystów.
Część środkowa i północna to płaskie otwarte przestrzenie, w znakomitej większości porośnięte sosnowymi borami, obfitującymi w grzyby, borówki i jagody, których notabene prawie nikt tu nie zbiera. To właśnie ta część Szwecji obfituje w niewyobrażalną wprost ilość jezior i rzek. To tutaj możemy udać się na wielogodzinne piesze bądź rowerowe wyprawy, nie spotykając w tym czasie przysłowiowego „żywego ducha” na swej drodze. Posuwając się dalej na północ, dotrzemy do Laponii – regionu, w którym czas zatrzymał się dziesięciolecia temu, gdzie przyroda jest dzika i całkowicie nieskażona, przez drogi przebiegają stada reniferów, a miejscowa ludność kultywuje odwieczne tradycje. Oczywiście największą atrakcją tego obszaru są dnie i noce polarne. Na dalekiej północy w okresie letnim słońce w ogóle nie chowa się za horyzontem, przez 24 godziny rozświetlając surowe piękno Laponii. Nie mniej osobliwe są noce polarne, podczas których słońce zupełnie nie jest widoczne, a dodatkowo często występuje zjawisko zorzy polarnej. Najbardziej wysunięte na północ regiony zamieszkują Saamowie – najstarszy rdzenny lud skandynawski o arcyciekawej kulturze.
Uff naprawdę zakochaliśmy się w Szwecji ale przyroda to jeszcze nie wszystko. Dziś mieliśmy również okazję być w Nusnas w gminie Mora w regionie Dalarna w której to wykonuje się słynne koniki z Dalarny – ręcznie strugane i malowane figurki konika z drewna sosnowego. Konik ten jest jednym z najbardziej rozpoznawanym na świecie, symbolem Szwecji. Tradycją stało się dawanie rzeźby w prezencie. Dostawali je między innymi Elvis Presley czy Bill Clinton.
Drewniana postać konia, w ludowej tradycji Skandynawii, jest postacią odstraszającą złe demony. Wieszano go nad wejściem do domu. Legenda głosi, że w długie jesienno-zimowe wieczory, drwale w swoich chatach na wyrębie, oddaleni od rodzin, robili dla swoich dzieci zabawki w formie konika. Wracając do domu, wręczali dzieciom by strzegły ich przed złymi duchami.
Żal było wracać mając w oczach te wszystkie widoki ale wszystko co piękne szybko się kończy i nadszedł czas na powrót do Ludviki. Kierowca chciał żebyśmy zobaczyli jak najwięcej więc zjechał z głównej trasy po to by pokazać nam przepiękne, malownicze szwedzkie wioski. Na opisanie tego wszystkiego co zobaczyliśmy brak słów. Pozostaną nam liczne fotografie, które z pewnością będziemy oglądać z zapartym tchem w zimne i ciemne jesienne wieczory.
Po powrocie do Ludviki zaproszono nas do miejscowej hali sportowej gdzie zagraliśmy w kręgle. Gra ta jest bardzo popularna w Szwecji o czym mieliśmy okazję się przekonać tego wieczoru. Wiek uczestników nie gra roli liczą się tylko chęci i pozytywne nastawienie. Zarówno nauczyciele jak i uczniowie stoczyli zacięty bój ale najważniejsza była dobra zabawa.
W głowach krążyła nam już tylko jedna myśl, że to koniec naszego pobytu w cudownej Szwecji. Wczesnym rankiem w niedzielę 16 września wyruszamy autokarem do Sztokholmu na lotnisko Arlanda. Jeszcze tylko pożegnaliśmy się z naszymi przyjaciółmi, wytarliśmy kilka łez, kilka wspólnych zdjęć na pamiątkę, wymiana adresów i e-maili i trzeba było zająć miejsce na pokładzie Polskich Linii Lotniczych LOT by wrócić do Warszawy… do Polski. Będąc już wysoko w chmurach nie sposób było oderwać wzroku od widoku jaki roztaczał się z prawej strony samolotu. Zachodzące słońce mieniło się pięknymi kolorami i chciało nam pokazać piękno Szwecji do samego końca jakby chciało nas zaprosić jeszcze nie jeden raz do Szwecji. Czy wrócimy tu jeszcze…? Na pewno wrócimy .Obiecuję.
Rozmarzeni widokami zamknęliśmy na chwilę oczy by choć jeszcze raz wrócić do tych widoków z wczoraj… Po chwili głos kapitana rozległ się po pokładzie samolotu. Za 30 minut lądujemy w Warszawie. Patrzymy za szyby…nic tylko ciemność i nagle pod nami ukazuje się rozświetlona przepięknie Warszawa. Patrzymy na siebie z dumą… Nasza stolica jest równie piękna… Zmęczeni ale szczęśliwi i pełni wrażeń wsiadamy do busa, który zawozi nas do Tarnobrzega. To już ostatni przystanek naszej podróży. Wracamy do swoich rodzin i do swoich domków…

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *