Wymiana młodzieży- Słowenia/Liubljana 21-26 maj 2012

Słowenia

Relacja z wizyty ze Słowenii.
Relacja z wyjazdu do Słowenii 21-26maja 2012r.

Poniedziałek, 21 maja
Wyruszyliśmy o godzinie 23.25 z Łążka za Tarnobrzegiem. Droga minęła szybko – do Warszawy dotarliśmy na godzinę 2.20 kilka godzin spędziliśmy w poczekalni w odremontowanym Dworcu Centralnym. O 6.30 wyjeżdżaliśmy super pociągiem EUROCITY ” POLONIA” relacji Warszawa – Villach. Przez Polskę jechał błyskawicznie: Trasę Warszawa-Katowice przebył w ciągu 2.5 godziny! Dalej poruszał się wolniej – mieliśmy okazję obejrzeć Czechy, Austrię i zrobić kilka zdjęć z pociągu. Długo trwał przejazd przez Wiedeń – mieliśmy okazję pooglądać stolicę imperium Habsburgów, choć tylko z okien pociągu.. Do Lublany dotarliśmy na godzinę 21.05. Słowenia sprawiła na nas swojskie wrażenie – niektóre nazwy pokrywają się z naszymi, inne znaczą co innego. Język mają podobny – nie ma wątpliwości, że i my i oni jesteśmy Słowianami. Na przywitanie zaprezentowano nam miłe uśmiechy i gościnność. Dwie panie przywitały nas i przywiozły z dworca, jak w Polsce, tylko samochody jakby lepsze.. Uczniowie rozjechali się do rodzin, a nauczyciele zakwaterowali się w hotelu.
Jutro czeka nas ciężki dzień – napięty program…

WTOREK, 22 maja
We wtorek 22 maja pobudka o 6.30, śniadanie i zbiorka przed szkołą. Później zwiedzaliśmy stolicę Słowenii wędrując z przewodnikiem opowiadającym o jej historii. Na przemian widać było Słońce i padał ciepły deszcz majowy. Oglądaliśmy żywą i niemal namacalną historię Słowenii – budowle i pomniki, zabytkowe mosty w tym słynny most zakochanych na którym zostawia się pamiątkowe „kłódki wierności” po uprzednim wyrzuceniu kluczyka. Średniowieczna katedra sprawiała imponujące wrażenie. Rzeźby na stalowej bramie katedry upamiętniały najważniejsze wydarzenia historyczne jak chrzest narodu, wizyty cesarza czy ważna również dla nas pielgrzymka Jana PawłaII.
Wjednej z uliczek rynku „spotkał nas horror”: średniowieczny bruk miał kształt czaszek, a przy wejściu wisiała klatka z ludzkimi szczątkami. Zwiedzaliśmy muzea i galerię sztuki współczesnej. Niezapomniane było wejście na górujący nad Ljubljaną zamek obronny, który w XVII w. zatrzymał armię otomańską. Wieża zamkowa to najwyższe miejsce Lublany – świetnie z niej widać panoramę całego miasta.
Lunch zjedliśmy w MacDonaldzie i po krótkiej przerwie wyruszyliśmy do parku Tivoli. Wystawione tam zdjęcia pozwoliły nam zobaczyć co ciekawsze rejony Słowenii. W trakcie powrotnej drogi, widzieliśmy kolorowe pojemniki do segregacji odpadów, zręcznie wkomponowane w zabudowę miejską. Na przystanku autobusowym młodsza część wycieczka zachwycała się drzewkami pomarańczowymi z malutkimi owocami.
Po krótkiej podróży autobusem miejskim dotarliśmy w pobliże szkoły. Po południu uczniowie udali się do goszczących ich rodzin, a nauczyciele do hotelu.

Środa, 23 maja
W środę 23 maja rozpoczęliśmy spotkaniem uczniów i nauczycieli w goszczącej nas szkole z Ljubljany. Przywitali nas: dyrektor szkoły, przedstawiciel władz miasta i koordynator projektu. Później obejrzeliśmy występ słoweńskich uczniów zakończony wręczeniem prezentów od gospodarzy. Po poczęstunku uczniowie udali się na lekcje i warsztaty ekologiczne, a koordynatorzy na spotkanie w celu przygotowania wyjazdów do Szwecji i Portugalii. Po lunch-u o godzinie 13.00 wyjechaliśmy autokarem do Mariboru , drugiego co do wielkości miasta Słowenii. Po Mariborze oprowadzał nas przewodnik, który przybliżył nam zarówno historię jak i współczesność tego miasta. Odnieśliśmy wrażenie, że Maribor to taki słoweński Kraków – na każdym kroku czuło się historię. Imponujące budowle sakralne, mury obronne zabytkowe kamienice i rynek. Bardzo oryginalny był piętrowy dom – muzeum częściowo pozbawiony ścian, aby można było z zewnątrz śledzić jego wnętrze. Poniżej usytuowana była, jak napisano na tablicy, najstarsza żywa winnica na świecie mająca ponad 400 lat. W budynku zabytkowej winiarni mieliśmy okazję obejrzeć wystawę jej współczesnych produktów.
Niestety, darmowej degustacji nie przewidziano..
Po powrocie na rynek spotkaliśmy grupę ubranych w kolorowe stroje chłopców i dziewcząt. Okazało się później, że jest to sposób reklamy własnej szkoły. W takt muzyki wykonywali tradycyjne tańce ludowe. Najbardziej zachwycił nas śpiew – wykonanie profesjonalne, niemal operowe! Do tancerzy przyłączył się nasz dyrektor wraz z grupą młodzieży. Inni uczestnicy wycieczki patrzyli zdumieni.
W trakcie jazdy autostradą zwróciliśmy uwagę na jakość ich dróg, mocno inna od naszych, a zwłaszcza fakt, jak zręcznie budowniczy poradzili sobie z górami – jak nie wiszący wiadukt, to niezależne dla przeciwnych pasów ruchu tunele.
Do Ljubljany wróciliśmy o godzinie 20, dokarmieni po drodze ogromnymi pączkami.

Czwartek, 24 maja
Kolejny dzień naszego pobytu w Słowenii. Po śniadaniu udaliśmy się do goszczącej nas szkoły na warsztaty ekologiczne. Po prezentacji gospodarze zaprosili nas na obfity poczęstunek, najbardziej atrakcyjne były dla nas znane i nieznane owoce i warzywa.
Zwiedzaliśmy budynek szkoły, zaproszono nas na lekcję z najmłodszymi uczniami szkoły podstawowej – było tam dwóch nauczycieli! W budynku duże wrażenie zrobiły na nas sale gimnastyczne: jedna ogromna i obok mniejsza. Wszyscy uczniowie projektu odbyli w niej przyśpieszony kurs tańca nowoczesnego, zdobyte umiejętności prezentowali swoim opiekunom we wspólnym występie.
Oglądaliśmy prace plastyczne słoweńskich uczniów i wystawę prac uczniów z innych krajów współpracujących w ramach projektu Comenius. Szczególnie miło było dla nas zobaczyć nasze prace czy pamiątki i zdjęcia z pobytu gości w naszym kraju..
Mając chwilę przerwy , udaliśmy się nad przepływającą przez stolicę Słowenii rzekę Ljubljankę, aby poobserwować żyjących w niej mieszkańców: różne gatunki ryb, ptaków i najciekawszą, liczną populację piżmaków. Pod mostkiem łączącym szkołę z naszym hotelem, w potężnym zwałowisku drzew i gałęzi mieszkała cała rodzinka: duży samiec, mniejsza samica i kilka uroczych młodych – przechodząc przez mostek czuliśmy się jak w lokalnym zoo..
Po spożyciu smacznego i tradycyjnie obfitego obiadu, uczniowie „realizowali się plastycznie” – malowali farbami ściany uprzednio pokryte konturami postaci zwierząt i roślin. Następnie gospodarze zaprosili nas do „ratowania przyrody” – sadziliśmy krzewy i kwiaty. Miło jest łączyć zabawę z pożytecznądla Ziemi pracą..
Wieczorem odbyliśmy tradycyjny spacer po nocnej Ljublanie..

Piątek, 25 maja
Najciekawszy dzień naszej wycieczki do Słowenii. Po tradycyjnie smacznym śniadaniu wyruszyliśmy autokarem do słynnej jaskini Postojna – najdłuższej w Europie(ponad 20km). Jak opowiadał przewodnik, w czasie II Wojny Światowej okupujący Słowenię Niemcy urządzili w niej skład paliw. Pomimo wielokrotnych bombardowań alianci nie byli w stanie przebić bombami stropu jaskini. Dopiero akcja partyzantów pod dowództwem polskiego oficera pozwoliła wysadzić zgromadzoną benzynę i ropę
. Przy wejściu widać efekty wybuchu – zaczernione ściany jaskini. Wnętrze jaskini przemierzaliśmy, najpierw dość szybką i wąską kolejką, co chwila pochylając głowy w obawie o uderzenie w niski strop, a następnie 1700m piechotą. Kształty i kolory stalagmitów, stalagtytów i innych obiektów jaskini były niesamowite. W głebi jaskini widzieliśmy bezokie stworzenie, bezkręgowiec żyjący jedynie w tym miejscu – dla turystów umieszczane na krótko w specjalnym akwarium. Po kupieniu pamiątek wróciliśmy do autokaru i kontynuowaliśmy podróż.
Szybko dotarliśmy do miejscowości Bled leżącej między górami nad jeziorem. Płynęliśmy kilkoma gondolami , najpierw na wysepkę na środku z klasztorem i resztkami budowli obronnych, a później na drugą stronę do kurortów wypoczynkowych. Po drodze mijaliśmy zbudowany wysoko na skale średniowieczny zamek obronny. Słoweńską gondolę, podobnie jak wenecką napędza ręcznie jeden wioślarz, ale jej rozmiary są dużo większe – mieściła kilkanaście osób. Po przepłynięciu na drugą stronę jeziora zwiedzaliśmy lokalne miejsca wypoczynku, robiliśmy zakupy i karmiliśmy niemal zupełnie oswojone łabędzie. Długi dzień „zleciał” nam bardzo szybko..
Przejazd kolejką i piesze zwiedzanie jaskini „POSTOJNA”, a później przejazd gondolami przez szmaragdowe jezioro w Bledzie na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Słowenia jest przepięknym krajem. To już ostatni dzień – jutro wracamy do kraju.

Sobota, 26 maja
Bardzo ranna pobudka, zbiórka, przejazd na dworzec (dziękujemy rodzice zaprzyjaźnionych dzieci;) i pociąg do Villach. Dwie godzinki i bieg czy zdążymy się przesiąść na pociąg do Polski?! Udało się – siedzimy! Mamy swoje przedziały, po drobnych kombinacjach z oznakowaniem wagonu.. Jest fajnie, opowiadamy o wrażeniach z pobytu, jemy, zgadujemy narodowość współpasażerów. Jeden jest Polakiem, pracuje jako szewc w ekskluzywnej firmie robiącej obuwie na zamówienie.
Bardzo ciekawie opowiadał o pracy i pobycie, jednak najbardziej zaszokowała nas cena pary – najtańsze kilka tysięcy euro. Proponowaliśmy panu dyrektorowi by nam zamówił na pamiątkę, ale jakoś tematu nie podjął..
Pociąg jechał, jechał i jechał..
Wieczorem dotarliśmy do Warszawy i szczęśliwie udało nam się dość szybko znaleźć miejsce w busie jadącym w stronę Tarnobrzega. Do domów dojechaliśmy nad ranem, zmęczeni, ale pełni niezapomnianych wrażeń..

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *